Awantura Dawida z Goliatem o kolejowe bilety. Polski start-up przegra starcie?

psav zdjęcie główneTen start-up to Koleo. Tak nazywa się aplikacja kolejowa, dzięki której można sprawdzić rozkład jazdy i kupić bilet – w tym także na przejazd z przesiadką, pociągami różnych przewoźników. To miała być główna zaleta tego rozwiązania. Podzielona na wiele spółek kolej to dla wielu podróżnych spore utrudnienie, zwłaszcza jeśli chcemy się przesiadać. – Koleo to w 100 proc. polskie przedsięwzięcie, które nie jest oparte na żadnej zagranicznej licencji – podkreśla Kuba Czajkowski, szef firmy Astarium, która wymyśliła platformę Koleo. Pomysł został doceniony przez Polską Agencją Rozwoju Przedsiębiorczości, która w 2013 r. przyznała start-upowi dotację w wysokości 750 tys. zł. Na początku 2016 r. Koleo zaczyna sprzedawać bilety kilku przewoźników regionalnych oraz spółki Przewozy Regionalne – największego przewoźnika w Polsce. W 2017 r. liczba sprzedanych biletów osiąga pół miliona miesięcznie. Jednocześnie w Ministerstwie Infrastruktury coraz głośniej mówi się o potrzebie wprowadzenia wspólnego biletu, który znacznie ułatwiłby podróże pociągami różnych przewoźników. Prawdziwy wspólny bilet nie oznacza jednak, że w rozrachunku sumuje się różne ceny biletów. Dla pasażera to drogie rozwiązanie. Korzystniej byłoby zastosować tzw. taryfę degresywną, w której każdy kolejny kilometr jest tańszy. Takie bilety kupowaliśmy dawniej, przed wielkimi podziałami na kolei. Początkowo PKP nie paliło się do wprowadzenia wspólnego biletu. – Po co wprowadzać wspólny bilet skoro jest Koleo? – miał powiedzieć na jednym ze spotkań szef PKP Krzysztof Mamiński. Kolejarze w zeszłym roku zastanawiali się, czy tych ułatwień nie wprowadzać właśnie w oparciu o Koleo. Teraz nie ma już jednak o tym mowy. Kontrolowani przez Skarb Państwa przewoźnicy odwracają się od Koleo. Kilka dni temu Przewozy Regionalne poinformowały, że zaprzestały sprzedaży biletów za pośrednictwem tej aplikacji. Obie strony miały pokłócić się o pieniądze. Przewozy Regionalne twierdzą, że w okresie od sierpnia do października zeszłego roku Koleo opóźniało się z przekazywaniem należności, a teraz nie chce płacić z tego tytułu kar umownych. Czajkowski stanowczo zaprzecza, że jego firma ma zaległe zobowiązania wobec Przewozów Regionalnych. Twierdzi, że to przewoźnik zalega jego spółce kilkadziesiąt tysięcy złotych wynagrodzenia za grudzień 2017 r. Miał je zatrzymać na poczet kar umownych. Według szefa Astarium kary te są jednak niezgodne z prawem. Przyznaje, że pojawiły się drobne opóźnienia w płatnościach, ale zostały szybko uregulowane. Jego zdaniem, w takim przypadku Przewozy Regionalne powinny naliczyć odsetki za opóźnienie a nie wlepiać ogromne kary. Według nieoficjalnych informacji ich wysokość miały przewyższyć zarobek spółki Astarium (właściciela marki Koleo) na sprzedaży biletów Przewozów Regionalnych. Czajkowski twierdzi, że był gotowy zapłacić odsetki, ale przewoźnik nie odpowiedział na tę propozycję. W Koleo przypuszczają, że sprawa ma drugie dno. Związani ze Skarbem Państwa przewoźnicy (PKP Intercity, Przewozy Regionalne, SKM Trójmiasto) zaczęły właśnie promować inną aplikację do sprzedaży biletów – Bilkom, którą wdraża PKP Informatyka. – Tyle, że to rozwiązanie jest oparte na niemieckiej technologii Hafas, a u nas wszystko jest polskie. W dodatku dla każdego przewoźnika chyba jest lepiej jak ma więcej kanałów sprzedaży – dziwią się w Koleo. PKP Informatyka wydało w piątek w tej sprawie oświadczenie. „Stanowczo zaprzeczamy informacjom, jakie w ostatnich dniach pojawiły się w przestrzeni publicznej, sugerującym, że warunkiem przystąpienia przewoźników do Pakietu Podróżnika i aplikacji Bilkom.pl jest rezygnacja z innych, agencyjnych systemów sprzedaży biletów. Tego typu nieuczciwe praktyki nie wpisują się w etykę biznesową i profesjonalizm spółki. Współpraca PKP Informatyka z przewoźnikami, zarówno państwowymi, jak i samorządowymi, w ramach Pakietu Podróżnika i Bilkom.pl, odbywa się na zasadach rynkowych i w żaden sposób nie ogranicza działalności innych platform sprzedażowych, działających w Polsce” – czytamy w informacji przesłanej redakcji Forsal.pl.Koleo wciąż liczy, że dogada się z Przewozami Regionalnymi. Nie wykluczają jednak kroków prawnych. Przewoźnik nie zmienia jednak stanowiska. Uważa, że kary zostały właściwie naliczone. „Warunkiem dalszej współpracy spółki Przewozy Regionalne z Astarium sp. z o. o. jest spłata całego zobowiązania dotyczącego kar umownych za nieterminowe przekazywanie należności spółce Przewozy Regionalne z tytułu sprzedaży biletów przewoźnika przez system KOLEO. Warunek ten nadal nie został spełniony” – głosi oświadczenie Przewozów Regionalnych.Koleo rozmawiało też o możliwości sprzedaży biletów z największym, dalekobieżnym przewoźnikiem – PKP Intercity. Obu stronom nie udało się jednak dojść do porozumienia.>>> Czytaj też: Połączymy się koleją dużych prędkości z Węgrami? Adamczyk: To może zmienić mapę transportową UE